like-no-other blog


Księga Gości

O Mnie
czytanie tylko na własna odpowiedzalność, nie odpowiadam za szkody moralne i psychiczne

Archiwum

2010
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2005
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec

Linki
viljar.eblog.pl

like-no-other.eblog.pl





†††
Designed by Lost_Soul
Picture from Tapety
All Rights Reserved

• godz: 05:29 data: 2010.03.17
Dziś
jest już dużo lepiej, szczególnie "cieleśnie"... na głowę ten "wypychacz" działa raczej słabo a drugi jego składnik wręcz przeciwnie nawet...
Przez chwilę wydawało mi się, że to już czwartek... spojrzenie na kalendarz i lekka ulga... "dopiero" środa jednak
Powinienem zadać sobie pytanie, czemu nie śpię 2h dłużej, zamiast tracić czas...
Ale wątpię bym doszedł do sensownej odpowiedzi... a jeżeli nawet to czy dał bym radę wcielić tą mądrość w życie...

Komentuj(0)
• godz: 05:20 data: 2010.03.17
Koszmar
niedotlenienia wykorzystał moment oraz moją naiwność...
O ile myślało mi się całkiem sprawnie, pierwsze 12h po pobudce było nieustająca walka z "odlotami" nadchodzącymi bez ostrzeżenia...
Jakbym był podłączony przez złamany kabel i co chwilę musiał go poprawiać, żeby był power...

Dwa dni bez "wypychacza" plus moje naiwne "spróbuję jedną tylko" załatwiło mnie na cacy...
O dziwo "roboczej" części dnia zmarnowałem wyjątkowo niewiele
Gorzej z "rankami"... spędzam je wyłącznie dla siebie prawie...
W zasadzie je marnuję, choć na tym etapie "prochu" to raczej typowe...
A może potrzebuję tego by odreagować poprzedni "wojenny" tydzień, tylko jak zwykle prawie nie zdaję sobie z tego sprawy?

Komentuj(0)
• godz: 01:33 data: 2010.03.15
Niechcący
zafundowałem sobie dwie nocki bez "wypychacza"....
Po pierwszej wychodzi na to, że prochy współpracują z "wypychaczem", tak jak wynikało by to z teorii
Mimo, że zdecydowanie gorsza od najgorszych na wypychaczu, jednak zdecydowanie lepsza od normy sprzed "wypychacza"
Co oznacza, że prochy też mają swoją "moc" w tym temacie...
Ciekawe czy "15 lat młodszy" w ciele to zwyczajna norma u innych czy jakieś podkręcenie ponad normę z szybszym zużyciem...
Szkoda, że nie umiem oddzielić ceteryzny.... może było by jeszcze lepiej ?

Komentuj(0)
• godz: 01:25 data: 2010.03.15
W piątek
Postawiłem temat na ostrzu noża, z samoprzyznania i obserwacji faktycznie wywołałem emocje... chwilowo wynik pozytywny, ale nie wiem jakie będą dalsze następstwa...
Jedno co wiem na pewno, to że muszę pilnie zorganizować jakiś back-up, bo nawet jak to się całkiem nie urwie, to na pewno zmienią się zasady.
Wysłuchałem przy okazji paru zupełnie nietrafionych sądów a druga strona się odkryła... ale to zupełnie nie było moim celem więc puściłem to zupełnie mimo uszu...

Zresztą wielokrotnie głębsze sesje "terapeutyczne" przerabiam już od środy w domu... choć sądy i argumenty z mocno odmiennej strony....
"Adoptowana" wywlekała sumiennie na wierzch moją "niedojrzałość"...
Paradoksalnie tylko rozwiała moje wątpliwości co do wrodzonego pochodzenia mojej natury
Od piątku zmienił się temat przewodni i głębokość ale oczywiście nie ustały całkowicie...

Komentuj(0)
• godz: 03:59 data: 2010.03.11
Zaskoczenie
Właśnie sobie uświadomiłem, że w rozmowie nie pojawił się "ciężki temat"...
Jedyny ciepły akcent wczorajszego dnia...

Komentuj(0)
• godz: 03:52 data: 2010.03.11
Tylko mi się wydawało
że jestem również w krótkoterminowym bagnie
Los szybko uświadomił mi, że jednak to szambo nie bagno, a brzeg jest poza horyzontem...

Przez wieki nie byłem wkurzony tak bardzo, żeby tętno mi wzrosło...

Komentuj(0)
• godz: 15:02 data: 2010.03.9
Czyżby
Wypychacz już był zbyt słaby ?
Czy pozwolenie sobie na dłuższe i przerywane spanie osłabia jego efekty ?
A może to tylko efekty infekcji ?
Może teraz jest gorzej a bez było by tragicznie ?

Anyway "plan" udaje mi się sabotować niezmiernie skutecznie...

Komentuj(0)
• godz: 06:27 data: 2010.03.8
Sam jestem zdumiony
umiejętnościami separacji od problemów, które osiągnął mój mózg...

A właściwie to chyba przerażony...

Komentuj(0)
• godz: 06:25 data: 2010.03.8
Dylemat
Rozważam kwestię ale każda opcja jest zła, próbuję odrzucić te w zasadzie bez sensowne, ale jak znam los, to i tak okaże się, że wybrałem źle...

Wpadłem w nowy schemat weekendowy, który oczywiście tak naprawdę nie zmienia nic...

Zresztą ten dzień pewnie i tak już na straty, niezależnie od decyzji...

Komentuj(0)
• godz: 05:47 data: 2010.03.5
Piątek
"Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły"
Znów muszę spojrzeć w oczy tematowi, do którego podchodzę już któryś tydzień z kolei...
Ostatnim podejściem nawet nie tknąłem palcem....
Dziś, będę miał jeszcze ograniczony odgórnie czas.... marnie to widzę, strasznie marnie
Szczególnie, że nic nie tknąłem w między czasie, nawet działań pozornych...
I jeszcze ten telefon...ciekawe czy w tej sprawie... czy nowa afera?

Komentuj(0)
• godz: 05:46 data: 2010.03.5
W dzień
czuję się cieleśnie zmęczony trochę
Może to jakiś rodzaj "zjazdu"? Chyba nie, bo w następną noc by nie działało wcale
Raczej brutalny powrót do rzeczywistości
Może powinienem wypychać bez przerw ?
Tylko w jakim modelu ? x2/x1, x1/x1, x2/x2 ? Musze też sprawdzić czy na noc nie starcza x1, szczególnie teraz gdy prochy osiągnęły już pełne obroty
I może w dzień brać niewydłużone, bo na noc się nie sprawdzają a powinno być taniej
Tylko czy ja będę pamiętał?
A może wcale już nie działa, a to wszystko efekt prochów?

Chyba od tygodnia nie zażywałem kofeiny, lekko tęsknie za smakiem płynu, ale to raczej inne składniki
Mimo, że głowa wyprzedza lekko ciało w zmęczeniu od ponad tygodnia nie było tragedii ani potrzeby przełamania kofeiną

Komentuj(0)
• godz: 05:08 data: 2010.03.5
Czwartek
Zaczął się niezbyt pozytywnie choć bez tragedii większej
"Nocranek" spędziłem głównie dla siebie, potem zacząłem coś kończyć, ale zapomniałem zrobić istotnej rzeczy by zadziałało, przed moim przyjazdem...
Przyjąłem to źle głównie ambicjonalnie, bo to i tak był "prezent"
Zresztą to i tak dało by niewiele, bo to był tylko wierzchołek góry lodowej tematu do którego to było potrzebne
Pewnie mógłbym zrobić jakieś ważniejsze/zyskowniejsze rzeczy, ale nie zmarnowałem w zasadzie większej chwili
W zasadzie to pomogłem nawet dwóm osobom dość konkretnie i to nie na zasadzie szybkiej łaty na coś co już dawno obiecałem zrobić
I może lekko wpadając w productive procrastination, ale popchnąłem dwa tematy do przodu


Czekam kiedy poczta przyniesie z opóźnieniem jakieś złe wieści...
Ostatnia nadzieja chyba zaczyna się rozpływać sama z siebie, a za nią czai się większa rewolucja, która może być długofalowo groźniejsza...
Dodatkowo chyba w ramach podświadomego żalu, wpędziłem się również w krótkoterminowe szambko


Chyba muszę przestać o tym myśleć bo dołek się robi coraz głębszy...

Komentuj(0)
• godz: 06:10 data: 2010.03.4
Ostatnio
"łapię" się na tym, że niektóre rzeczy zaczynają mi "wychodzić" tak jak "zaplanowałem"...
Dość dziwne uczucie, ale nie jest to jakaś radość... na razie bardziej zaskoczenie, bo nie wkładam w to praktycznie żadnego wysiłku
To chyba głównie kwestia "zmiany struktury czasu"
Ale równolegle z tym umiera wiara w "cuda" i "szczęśliwe zbiegi okoliczności" oraz narasta świadomość zabagnienia.... to przytłacza i przygnębia wystarczająco by zabić całkiem dużą radość czy zadowolenie gdyby się pojawiło...
No i przynajmniej na tym etapie praktycznie nic to nie zmienia... miejsce wielkich pretensji wypełniają natychmiast tysiące malutkich...

Komentuj(0)
• godz: 06:01 data: 2010.03.4
"Cud"
Przedwczoraj nikt, dosłownie nikt nie zadzwonił mimo, że włączone oba telefony...
Jakiś dzień bez komórki był czy jak ? ;)

Komentuj(0)
• godz: 06:01 data: 2010.03.4
Trochę
zaczyna mi "świtać"...dlaczego "normalni" tak pragną spokoju i porządku
Kiedy prochy zaczynają przytwierdzać moją jaźń gwoździami do rzeczywistości to się staje coraz trudniejsze do zniesienia...
Jak już zrobię coś normalnie to jeszcze coś wynajdą...
Wczoraj dotarłem do momentu, kiedy zapragnąłem tryptofanowego "złotego strzału"..
Zapomnieć, odlecieć i zasnąć jak pijak w rowie...

Był już taki okres, że miałem ciąg...
Choć właściwie to w miarę możliwości całe poprzednie życie chodziłem "na bani"...
Ale bez prochów to była słaba jazda...
No ale i potrzeb tak dużych nie było... a właściwie to było 1000 razy większe, ale od czasu do czasu...nie codziennie

Komentuj(0)
• godz: 05:17 data: 2010.03.4
Ciągle
wiem tak mało...
I tak mało czasu by ją zdobywać...
Toczę błędne koła, zastanawiając się czy dobrze rozpisałem role...
Czy głównym składnikem serozupy nie jest przypadkiem nora? Lub czy nie jest nią doprawiona dużą garścią?
Czy nora może w głowie działać "odwrotonie"?
Hamuje aktywność neuronów co sprzyjało by koncentracji, jeżeli gasi dziesiątki płaszczyzn, setki aspektów oraz tysiące wątpliwości niejako w zarodku

Czy można mieć dominujące szlaki dopaminowe i jednocześnie prawdopodobnie duży niedobór (czy jakiś inny defekt powodujący podobne skutki) ?
Czy to wrodzona preferencja czy skutek jakiejś kompensacji czy przypadek czy skutek jakiś doświadczeń ?

Chciałbym wpadać w ten amokowy trans na zawołanie.... życie było by o wiele łatwiejsze...

Komentuj(0)
• godz: 05:14 data: 2010.03.4
Ciekawostka
od kąd w jednym temacie zaczynam się mieścić w terminach mam wrażenie, że drugą stronę zaczęła ogarniać jakby panika...
Choć może to tylko zbieg okoliczności...może panika jest globalna...

Komentuj(0)
• godz: 05:14 data: 2010.03.4
Coraz mocniej
prochy trzymają ludzką część mózgu na uwięzi...
Co dnia dodają nową cumę trzymającą w rzeczywistości, bezdusznie zmuszając do codziennego zdawania sobie z sprawy z rzeczy o których kiedyś nie myślałem wcale lub rzadko...
W bólach rodzi się wola uporządkowania pewnych spraw, ale wraz z nią świadomość, że fizycznie czasu jest zbyt mało na jedne a drugich nie ma za co...

Uzależniłem się psychicznie od wypychacza? Naprawdę czuje się lepiej czy to tylko autosugestia?
Nie mam teraz czasu by sprawdzić


Komentuj(0)
• godz: 04:49 data: 2010.03.4
Znów
Stracę rozpęd koło czwartku ? :(
Chociaż to i tak jakiś postęp... wcześniej często dopiero w środę startowałem...

Komentuj(0)