zaczynają się układać...
Myślałem, że teoria o poważnych fabrycznych brakach nory jest zbyt śmiała, że miałbym poważniejsze defekty lub wcale nie działał
Ale chyba jednak nie, przynajmniej w autonomicznym układzie nerwowym, nie ma specjalnych przeszkód. Równowaga była by przesunięta wyraźnie w kierunku układu przywspółczulnego, a on chodził bez większych problemów bo "jeździ" na acetylocholinę...
W efekcie poza głową jestem fajtłapą, leniwcem, misiem...
I pewnie ma to też duży udział w tym, że jestem "siłą spokoju", "wyluzowany na maksa" oraz "nie czuję ciśnienia"
I nie pomoże tu żadna siła woli, psychoterapia i podobne.
Układ nie bez powodu nazywa się autonomiczny...
Choć gadzio-zwierzęca cześć ma jakieś pokrętła na wypadek wszelki...
Ale żeby nie było zbyt pięknie rodzi to parę następnych pytań o przyczynę siły spokoju...
"Niskopoziomowe" jak zepsute receptory(najmniej prawdopodobne), wadliwa nora lub hiperaktywne MAO lub pompa zwrotna ?
czy
"Wysokopoziomowe" czyli "prozaiczny" brak kabelka z ludzkiej do gadziej części mózgu? lub brak "kabelka" z gadziej do ośrodkowego ?