Zaczął się niezbyt pozytywnie choć bez tragedii większej
"Nocranek" spędziłem głównie dla siebie, potem zacząłem coś kończyć, ale zapomniałem zrobić istotnej rzeczy by zadziałało, przed moim przyjazdem...
Przyjąłem to źle głównie ambicjonalnie, bo to i tak był "prezent"
Zresztą to i tak dało by niewiele, bo to był tylko wierzchołek góry lodowej tematu do którego to było potrzebne
Pewnie mógłbym zrobić jakieś ważniejsze/zyskowniejsze rzeczy, ale nie zmarnowałem w zasadzie większej chwili
W zasadzie to pomogłem nawet dwóm osobom dość konkretnie i to nie na zasadzie szybkiej łaty na coś co już dawno obiecałem zrobić
I może lekko wpadając w productive procrastination, ale popchnąłem dwa tematy do przodu
Czekam kiedy poczta przyniesie z opóźnieniem jakieś złe wieści...
Ostatnia nadzieja chyba zaczyna się rozpływać sama z siebie, a za nią czai się większa rewolucja, która może być długofalowo groźniejsza...
Dodatkowo chyba w ramach podświadomego żalu, wpędziłem się również w krótkoterminowe szambko
Chyba muszę przestać o tym myśleć bo dołek się robi coraz głębszy...